14:46

Hotel Victor Pruszków by DeSilva

Wszystko co było zaplanowane, zostało zrealizowane. 
Do Warszawy pojechałam tylko na tydzień, mimo to zdążyliśmy zobaczyć to co chcieliśmy.
Dziś opowiem Wam o moich wrażeniach z pobytu w Hotelu de Silva oraz o szaleństwach na naszych talerzach.


UWAGA – dużo zdjęć. Jeśli jesteś głodny, odejdź od monitora ;)



Hotel Victor Pruszków by DeSilva
ul. Andrzeja 1A, 05-800 Pruszków

W dniu przyjazdu pogoda nas nie rozpieściła.
Śnieg, lód na drodze.. całe szczęście dotarliśmy cali i zdrowi.
Kiedy M. zaparkował od razu zmienił mi się nastrój, bo wiedziałam, że to koniec negatywnych emocji (złość, strach), które towarzyszyły mi w podróży.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy zaraz po wejściu do hotelu to uśmiechająca się pani przy recepcji.
Wydawało się jakby czekała właśnie na nas. Biła od niej pozytywna energia, a sam uśmiech zapowiadał, że nie pożałujemy wyboru.


Wzięliśmy nasze karty i udaliśmy się do pokoju, którego wygląd zaskoczył -  oczywiście pozytywnie. 
W poprzednim hotelu, o którym pisałam (Punkt nr 2) pokój był dużo mniejszy, ciaśniejszy przez co niewygodny. 
Podobnie z korytarzem, węższy a tu górowała przestrzeń. 





Wszystko działało jak należało. Czysto, bez żadnej najmniejszej smugi na lustrze.
Spodobało mi się, że znalazłam w pokoju Menu dzięki czemu mogłam pomyśleć wcześniej co zjeść bez tracenia czasu w restauracji na dumanie, zastanawiając się "czy ja to na pewno chce?".


Zdjęcie łazienki  zrobiłam dość nieumiejętnie, wiec pożyczyłam ze strony hotelu. :)



Restauracja
Na początku myślałam, że będzie źle. Coś w stylu rozgotowane ziemniaki, niezbyt dobrze doprawione potrawy. Pomyliłam się, było przepysznie.
W piątek wybraliśmy się na kolacje.  :)
Wszystko, co znajdowało się na talerzu.. to była jak poezja smaków.

Dania główne:
Grillowany filet z łososia norweskiego podany z kaszą kuskus, pieczonymi warzywami i sosem kaparowym  + wino czerwone.

Burger z siekanej wołowiny z piklami, bekonem i plastrem żółtego sera, podany z domowymi frytkami i sosem Cezar + wino czerwone.


M. wziął burgera z ciekawości, nie zawiódł się.
Dodał tylko " kurcze, był lepszy niż w znanej burgerowni".

Deser:
Mus z białej czekolady z malinami i sosem jagodowym, do tego kawa - pycha! A do tego zwróćcie uwagę na estetykę wykonania.

Dania główne:
Sałatka Cezar z serem Grana Padano i grzankami maślanymi z pieczonym łososiem.

Cóż, myślałam, że porcja będzie malutka.
Ten talerz był ogromny a sałatka pyszna. Zapewne dużo zawdzięcza łososiowi.

Pappadelle z kurczakiem i świeżymi podgrzybkami.

Deser:
Ciasto czekoladowe z gałką lodów i sosem waniliowym z ajerkoniakiem.

Pycha! Tylko ajerkoniak trochę palił w gardło, mimo, że na łyżeczce towarzyszyły mu cały czas lody i ciasto. Myślę, że dla tych, którzy przepadają za intensywnymi smakami, byliby zadowoleni.
Na koniec kawa i do pokoju.  Kolacja lekka i smaczna.


Jeśli chodzi o śniadania..





Tak jak lubię - jedzenie czeka na mnie a nie odwrotnie, w dodatku nie zimne a gorące.

Polecam Restaurację "Olimpia". Na posiłek nie trzeba długo czekać, a obsługa jest bardzo miła.
Pomieszczenie - ogromne, czyste oraz przytulne.



Zakochałam się w kwiatach na ścianie

Odwiedziliśmy również sąsiadujący basen. Jednakże zdjęć stamtąd brak - wiadomo dlaczego. :D
Na spacer wśród zieleni się nie wybraliśmy, ponieważ warunki pogodowe nam na to nie pozwalały. Zdjęć również nie mam, stawy zamarznięte, przykryte śniegiem. Jednak mnie to nie smuci, bo wiem, że tam wrócę jeszcze nie raz.


K.

19 komentarzy:

  1. Like ever, siostro zaiste zacnie opisane ^.^. Ciesze się iż wypad sie udał, i mam nadzieje ze niedługo tam wrócicie :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie, na głodnego lepiej nie oglądać zdjęć... Jedzenie wygląda pysznie :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, DeSilva! Byłam tam tylko, że w Piasecznie przez dwa tygodnie na praktykach hotelowych. Zgodzę się z Tobą, jedzenie jest tam przepyszne ii! Wygodne mają bardzo łóżka. Pamiętam, że od razu po zmianie leciałam szybko do pokoju z przyjaciółką i kładłyśmy się i odpoczywałyśmy, a rano zazwyczaj nie chciało się z tych łóżek wychodzić haha :D Fajnie, że pobyt się udał!

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać, że to fantastyczne miejsce! A tym deserem narobilaś mi ochoty na coś słodkiego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. za jakis czas planuję wyjazdvdo stolicy i juz chyba wiem gdzie sie zatrzymie ;) super zdjecia, szkoda, ze juz taka pozna pora bo dostalam apetytu :D

    OdpowiedzUsuń
  6. jedzonko widać super :) obserwuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe zdjęcia, a te pyszności na talerzach..mniam! :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładny hotel i wygląda na dość drogi. Fajnie ,że trafiliście na ten hotel i że udał Wam się tam pobyt. Dania wyglądają apetycznie :> To prawda kwiaty na ścianach wyglądają super :> Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaak fajnie, bardzo ładnie opisujesz, BARDZO ładnie, zdjęcia też są bardzo piękne. Czekam na post nie tylko o hotelu ale o całym pobycie <3

    http://vikk-vika.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne miejsce! Jedzenie wygląda świetnie, to był na pewno udany odpoczynek. Aż mam ochotę na podróż. ☺

    OdpowiedzUsuń
  11. W takich chwilach przeklinam szkołę i tego dupka co wymyślił test gimnazjalny. Gdzie moje wakacje :').
    Z tego co widzę, porządny hotel :D. A te kwiaty na ścianie- rzeczywiście cudo.
    Nie dziwię się, że wyjazd udany :D.
    Pozdrawiam,
    Sowa

    OdpowiedzUsuń
  12. Super post :) Jestem zaciekawiona tym miejscem, wszystko wygląda pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. OMG !! żarcie wymiata. no czemu ja Cie nie posłuchałam i nie odeszłam od monitora. Jedzenie przepięknie podane. Nigdy nie jadłam podgrzybków, jestem ciekawa jak smakują. A ten łosoś? Cudo ! I zjadłabym taką sałatkę. Ja alkoholu nie piję, wina nie lubię, wiec dla mnie zbedne. ;) fajnie, ze pobyt się udał.

    OdpowiedzUsuń
  14. super relacja, świetny blog, obserwuje!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jednak powinnam odejść od monitora, zrobiłam się głodna. Z tego co widzę to fajne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  16. Super wpis! Bardzo przydatny, na pewno wezmę go pod uwagę w kolejnej podróży do stolicy. Pozdrawiamy, Art od Life

    OdpowiedzUsuń
  17. Uff jak oglądałem ten wpis, byłem najedzony. Ale tak poważnie to gratulację z tego że byliście w tak pięknym miejscu. Standard widzę ten hotel ma.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to motywacja do dalszej pracy! Dziękuję :>

Copyright © 2016 Mała czarna w wielkim mieście , Blogger