22:05

Tajemnicza firma

Tajemnicza firma
Jakoś pod koniec listopada wzięło mnie na szukanie pracy.
Wiadomo - święta tuż tuż, wypadałoby mieć jakieś wolne pieniądze w portfelu, które mogłabym przeznaczyć na prezenty dla bliskich.
Olx poszło w ruch! Pełno ofert, zafascynowanie, a później rozczarowanie.
Oferta za ofertą na NIE, bo kolidowało ze szkołą, albo w wymaganiach książeczka, której nie mam i pewnie na razie nie będę mieć.
Jednak moją uwagę przyciągnęła jedna tajemnicza firma.


"Poszukujemy osób, które ukończyły 16 lat, do stałej współpracy jako fotomodelka, od stycznia 2017r. do sesji modelingowych, reklamowych, promocyjnych. Nie posiadamy kryteriów względem górnej granicy wieku, wzrostu, wagi czy doświadczenia. Przyjmiemy nawet osoby bez doświadczenia, a w razie potrzeby przeszkolimy. " Jako anorektyczka zobaczyłam dla siebie szansę. Napisałam, odpisywali błyskawicznie, umówiliśmy się na spotkanie, które miało się odbyć tydzień później we wskazanym przez nich miejscu -> w Mc Donald's. Dziwne.. taka poważna firma i w takim miejscu się umawia.
No nic, wzięłam ze sobą towarzyszkę, koleżankę, którą znam od zerówki. Usiadłyśmy na samym środku by widzieć całe pomieszczenie - przyszło dwóch gości, jeden puszysty, a drugi chudy. Podszedł do nas jeden z nich i zaprosił do stolika. Pierwsze co wydało mi się podejrzane - mówił fotograf (pan puszysty), szef milczał patrząc niepewnie w ziemię. Poprosiłam o umowę by ją przejrzeć, koleżanka również dostała, wpadając w zachwyt zaczęła sypać pytaniami. Nie dali mi uważnie czytać, bo ciągle coś mówili w moją stronę. Zapytałam czy mogę wziąć umowę do domu, zgodzili się. "Zaraz, zaraz a gdzie portfolio.. Ah pewnie mają na stronie, później sprawdzę.." Mówili dużo o tym, że szybko się rozwijają, że mają dużo modelek - niektóre są nawet 5 lat. Poszerzają horyzonty, wkrótce nawet będą mieli ludzi w stolicy, więc moja przeprowadzka za parę miesięcy nie byłaby problemem. - No praca marzenie. Gdy już byłyśmy w domu dałam umowę mamie i cioci (one bardziej się na tym znają) a ja zabrałam się za sprawdzanie ich na internecie. Cóż, zawód niesamowity. Usługi Informatyczne i 3D. Te figurki 3D to jakieś badziewia, które zrobiłby każdy, a zdjęcie? Nie ma żadnych zdjęć. Odnalazłam tego całego szefa na facebooku - trudno nie było. Na profilu ma album z pewnej nadmorskiej miejscowości, zdjęcia ptaków, plaży wykonane lustrzanką i chyba to wszystko. Co do umowy.. Przepełniona wszelakimi kruczkami i dwuznacznościami + kary, kary, kary. W jednym punkcie było napisane, że modelka ma prawo do odmówienia sesji (np nagiej) A gdzieś dalej, że będzie musiała wszystko pokryć. Tak, sesja rozbierana ok 2 tys, modelka odmówi i płaci, bo nie chce pokazać ciała. W drugim punkcie, że firma zastrzega sobie wizerunek modelki, zdjęcia z sesji są dla nich, gdzieś dalej, że zdjęcia jej twarzy muszą zniknąć z portali społecznościowych, no bo przecież modelka należy do nich. W kolejnym, że musi być zawsze wydepilowana tu i tam. Błagam po co skoro ktoś chce reklamować odzież, a tamtych miejsc zza sukni nie widać, czyż nie? Byłam chętna do zdjęć z odzieżą, nic więcej. Koleżanka zapragnęła iść w kierunku artystycznym, fotograf mówił, jakiś ciuszek, drzewo, jeziorko i pstryk. - no, ciekawe.. Cała ta umowa i ta firma.. Porażka. Cóż przynajmniej zdobyłam nowe doświadczenie i pewnie ostrożniej będę podchodzić do prac z olx. Ostatnio przeglądając olx, natknęłam się na: "Myślisz, że masz za dużo kilogramów lub lat, że z Twoimi wymiarami nie sprostasz wymogom?! 
Mylisz się! Poszukujemy modelek bez doświadczenia, plus size, 35+. Dajemy szansę każdej osobie, która chce spróbować swoich sił w fotomodelingu."

Także dziewczyny, jeśli Wy albo Wasze córki chcecie coś robić w tym kierunku, miejcie oczy szeroko otwarte. Najprościej napiszcie prosto do jakiejś znanej firmy jak H&M i pracujcie dla niech bez zbędnych pośredników.  


K.


03:11

Magiczna Wawa

Magiczna Wawa
Święta wraz z chłopakiem i jego rodziną to był kolejny etap w naszym związku.
Z początku planowałam zostać w domu, gdy on pojedzie w Wigilię do rodziny. Wyszło jak wyszło - pojechałam razem z nim.
Byłam u niego od połowy grudnia aż do 2 stycznia. Rzeczą oczywistą jest, że nie siedzieliśmy przez cały ten czas w domu.


1. Starówka:





Piękna Warszawa, pełno światełek, kolorowo, kolędy w tle - tak jak lubię. Tutaj czułam świąteczną atmosferę, nie tak jak u mnie.


2. Hotel Mercure Warszawa Airport:

Adres: Aleja Krakowska 266, Warszawa


Chcieliśmy spędzić sylwestra nieco inaczej - tylko we dwoje. Szukaliśmy czegoś z dobrą lokalizacją i na naszą kieszeń. Nie żałujemy. Miła i profesjonalna obsługa - zwłaszcza pewna pani z recepcji.
Cały czas ze szczerym uśmiechem, aż chciało jej się go odwzajemnić.
Mieliśmy mały problem z ogrzewaniem - nie działało i musieliśmy dzwonić trzy razy żeby ktoś przyszedł. Przyszedł po trzecim telefonie, ale nie naprawił.
Koniec końców odpuściliśmy i nie dzwoniliśmy czwarty raz..
Przy wyjściu oczywiście poinformowaliśmy, recepcjonista nas przeprosił i powiedział, że naprawią jak najszybciej się da.
Wszystko inne było okej. nowoczesne i czyste pokoje z dużymi łazienkami.
Dodatkowym plusem jest odległość do przystanków, które są bardzo blisko.
Podsumowując polecam. :)

Dzięki dogodnej lokalizacji dotarliśmy w miarę sprawnie na pokaz fajerwerków pod Pałacem Kultury.




3. Restauracja "Chiński ryż & sushi":
Jak już w innym wpisie wspominałam, ja i M. kochamy azjatycką kuchnie. Mówił, że czasem tam jada, gdy ma przerwę w pracy. Nie zawiodłam się.

Adres: Pokorna 2 lok u 16 Muranów, Warszawa

Któregoś dnia był kurczak z mlekiem kokosowym - kolejny raz moje kubki smakowe szalały. Zakochałam się w tej potrawie.

Następnym razem wzięłam kurczaka w pomidorach a M. Kurczaka w sosie teryiaki - zamienialiśmy się obiadem kilka razy. Obie potrawy były niesamowite, choć moja nieco ostra co łagodziła darmowa zielona herbata.

W dniu wyjazdu po raz kolejny wzięłam kurczaka z mlekiem kokosowym - zatęskniłam za tym smakiem, więc musiałam to wybrać.




Naprawdę wszystkim polecam tą restaurację. Obsługa rewelacyjna. Właściciel (tak myślę) jest bardzo sympatyczny i za każdym razem gdy nas widzi - uśmiecha się. 
Jeśli nie wie się co zjeść miły pan doradzi - wystarczy powiedzieć jakie mięso się chce i określić ostrość. Restauracja ma również złotą kartę rabatową - 11 danie jest za 5 zł.
Na pewno jeszcze się tam wybiorę.



K.










02:23

Warsaw Games Week 2016

Warsaw Games Week 2016
Warsaw Games Week to warszawskie targi gier. Odbywały się dokładnie od 13 do 16 października w Centrum EXPO XXI przy ulicy Prądzińskiego 12/14.
W wydarzeniu brało kilkadziesiąt wystawców, którzy prezentowali branżowe nowinki.
Na hali byli obecni: PlayStation, Cenega, Asus, Techland, Cl Games, Cd Project Red, Ubisoft, Microsoft X-box.
Wszyscy obecni na targach mogli przetestować innowacyjny sprzęt i sprawdzić najnowsze gry, nawet te, w które jeszcze nie można pograć od tak.
Na targach nie brakowało wszelakich pokazów, konkursów, spotkań z youtuberami, czy turniejów gier.
Masa ludzi - przypuszczałam, że będzie bardzo dużo młodych, myliłam się. Starszych fanów gier również nie brakowało.

Na targach nie brakowało też stref dla dzieci, którymi zachwycali się też dorośli.
Bo przecież nie każdy może zbudować z lego postaci z filmów. 




Zachwycałam się też figurkami 3D - nie byłam w stanie wszystkiego sfotografować.



Turniej w Tekkena przyciągał wielu, nagrodą był wyjazd na mistrzostwa do Japonii z tego co pamiętam. 





Inne atrakcje:









Podsumowując - liczyłam na więcej, więc trochę się tu zawiodłam. Z ciekawości kiedyś wybiorę się na Poznań Game Arena by móc porównać i ocenić.


K. 





01:49

Wroclove

Wroclove
Wesele w mojej rodzinie pozwoliło mi i M. spędzić trochę czasu w europejskiej stolicy kultury 2016 - we Wrocławiu. Kiedyś zwiedzałam, niestety nie pamiętam nic, ponieważ miało to miejsce kilkanaście lat temu.  Nie tracąc czasu wyruszyliśmy na "dzień zwiedzania".
Komunikacja miejska nie pozwoliła nam zobaczyć wielu miejsc, ale myślę, że jeszcze się tam wybierzemy.



1. Ogrody japońskie:





Wielkie WOW. Byliśmy tam w sierpniu, przepiękne miejsce. Chciałabym je zobaczyć późną wiosną, gdy wszystko będzie kolorowe. Naprawdę warto, zwłaszcza, że bilet kosztował ok 5 zł. 

Ogród japoński jest idealnym miejscem na romantyczny spacer z ukochanym.


2. Pergole:

 
Pięknie, romantycznie. Chciałam zostać na pokaz, który był chyba ok 18, ale musieliśmy wracać. Przyjaciel kiedyś mówił, że to coś niesamowitego i że warto. Pewnie ma racje, dlatego gdy będę tylko we Wrocławiu wybiorę się tam. 


3. Dworzec:


Niby żadne wow, dworzec jak dworzec, ale w środku cieszy oczy. Wrocław ma chyba najpiękniejszy w Polce. Przynajmniej ja ładniejszego nigdzie jeszcze nie widziałam.


4. Magnolia:

Zdjęć stamtąd nie mam, bo telefon mi się wyłączył na dworcu ( i już nigdy nie włączył, nawet śmiesznie, nie mógł znaleźć sobie innego momentu na zepsucie).
Udaliśmy się tam głównie coś zjeść, bo nie wiedzieliśmy za bardzo gdzie - nie żałuję.
Mc Donald's, KFC itd odpadły, bo nie jadam tam. Naszą uwagę przykuła nazwa "Express oriental"
"Zaraz, przecież my uwielbiamy azjatycką kuchnie" - i już wiedzieliśmy gdzie zjemy.
Restauracja polega na tym, że nakłada się co chce i ile chce, a potem się wszystko waży.
Nałożyliśmy sobie kilka rzeczy, po trochu - tak żeby tylko spróbować i przy okazji się najeść. Moje kubki smakowe szalały z radości, chyba najlepszy obiad w życiu.



K.


01:15

Pierwszy raz

Pierwszy raz
Pierwszy raz do Warszawy pojechałam pod koniec kwietnia i byłam tam aż do końca majówki.
Co zobaczyłam? Więcej niż liczyłam.
M. chciał mi pokazać parę miejsc, więc zaplanował zwiedzanie na cały mój pobyt.

1. Warszawskie zoo:

Tego dnia było wyjątkowo zimno, nie zobaczyłam wszystkich zwierząt jakie tam są, bo się chowały, ale tak czy inaczej.. Jestem zadowolona, że tam poszliśmy. W najbliższej przyszłości chciałabym udać się tam jeszcze raz.

2. Starówka:


Piękne widoki, piękne budynki, pomniki. Co zapadło mi w pamięci? Mnóstwo restauracji, sklepów 
z pamiątkami, masa turystów. Jednak jakoś przypadkiem trafiliśmy na ulicę Wąski Dunaj, numeru nie pamiętam. Były tam schody w dół i drzwi gdzie widniał napis "zapukaj i zaczekaj". Z ciekawości zapukaliśmy. Trafiliśmy do Horror hause'u
Według mnie było strasznie - nie źle, ale strasznie. Dostaliśmy małą latarkę, która bardzo słabo świeciła, Ciemność totalna, pełno wąskich przejść, obawa, że potknę się i złamie nogę, albo że spadnę z jakiegoś schodka. Cały czas chodziła za nami dziewczyna z czarnymi włosami zasłaniającymi jej twarz. Piszczała tak głośno, że M. się zdziwił, że ktoś potrafi tak głośno krzyczeć. Rekwizyty i aktorzy - pełen profesjonalizm.
Niestety nie wytrzymałam, bałam się niesamowicie, chciałam wyjść.
Choć nie ukrywam, z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że wybrałabym się tam jeszcze raz, tylko muszę się przygotować psychicznie.

3. Pałac kultury:
Z całej tej ekscytacji zapomniałam zrobić zdjęcia z dołu, ale to nic - z tarasu widokowego mam ich bardzo dużo. żeby tam się dostać musieliśmy odczekać swoje, długie kolejki ciągnące się aż do wyjścia. Gdy już dotarliśmy na górę moje oczy były jak pięciozłotówki a uśmiech nie znikał z twarzy. Z racji tego, że ziąb niesamowity na koniec wypiliśmy przepyszne gorące czekolady z  i udaliśmy się do wyjścia,
Kiedyś chce tam iść nocą, ludzie mówią, ze jest tysiąc razy lepszy widok - pewnie mają racje.

4. Fontanny:
Niby nic, a jednak! Według mnie nawet romantyczne miejsce. Miło było posiedzieć przy wodzie po całym dniu chodzenia. A wariacje wody - ucieszyły oko.



K.

00:20

Witajcie

Witajcie
Kasia, maturzystka z małej, nadmorskiej miejscowości


Witajcie, miałam wcześniej dwa inne blogi, ale tematyka niekoniecznie mi podchodziła. Pierwszy był o marketingu
(było to chyba 2 lata temu, nie podołałam) a drugi o moich pracach. Jednakże nie zawsze mogłam znaleźć czas na rysunki czy bawienie się pistoletem w kleju więc zrezygnowałam z prowadzenia tamtego bloga. Spróbuje z tym, będę tu opisywać moje podróże te małe i duże.
W sumie dobrze się składa.. Pochodzę z małej, nadmorskiej miejscowości, która jest ulokowana 10 km od większego miasta, ale nie tak dużego jak Warszawa czy Wrocław. Wielu rzeczy nie widziałam, także dalej zachwycam się widokami, zabytkami.

Dwa lata temu poznałam pewnego chłopaka, w jednej z gier internetowych. Znajomość się rozwinęła na tyle, że mogłam go po pewnym czasie nazwać przyjacielem. Nie wiadomo kiedy przerodziło się to w miłość. Mój M. mieszka w Warszawie, bywam tam dość często i poznaje to miasto z każdym moim wyjazdem.

Planuję większą podróż, taką po Europie albo i dalej! Jeszcze nie wiem kiedy, nie wiem jak potoczy się mój los, ale wiem,
że na pewno zwiedzę świat. Jest na nim tyle piękna, że trzeba zobaczyć chociaż część cudów natury i dzieł człowieka. 

K.


Copyright © 2016 Mała czarna w wielkim mieście , Blogger