16:01

Saal Digital

Saal Digital
Co to jest?
Jest to przedsiębiorstwo zajmujące się fotoproduktami.

Czym dokładniej się zajmuje?
Odsyłam na ich stronę, bo jest w czym wybierać. <klik>



Jakiś czas temu mignęła mi reklama skierowana do blogerów.
Recenzja za fotoobraz - od razu pomyślałam, że warto spróbować, a nuż się uda.
Cóż..
Udało się! 😻

Otrzymałam kupon o wartości 250 zł, a na złożenie zamówienia dwa tygodnie.
Postanowiłam, że komuś sprezentuję, ponieważ u mnie nie ma na to miejsca.

Zgłosiła się moja babcia. Zrobiła sobie oczywiście sesję.
Jaką?
Z dziećmi!
Jednakże ze względu na to, że są bardzo ruchliwe zbyt wiele się nie nadawało.
Koniec końców wybrano dwa, które mogły zostać ozdobą salonu. Między tymi dwoma wybierałam ja, z czego się ucieszyłam, że mój głos był decydujący.


Jak widzicie jest pilot, świeczka, a nawet latarka - bo przecież coś musiało zająć dzieci.



Wybrałam płytę PVC. Co mnie w niej urzekło? Chyba kluczowe słowa "ekstremalnie lekka".
Saal Digital umożliwia wybór wielu formatów a także wprowadzenia własnych. Cały proces zamawiania odbywał się przez prostą w obsłudze aplikacje, wszystko przebiegło błyskawicznie. Obraz otrzymałam po 2 dniach od zamówienia, był solidnie zapakowany.


Pożyczone ze strony. <klik>


Zdjęcie jak i efekt zostały uwiecznione lustrzanką.
                                                                         800x550 cm
Efekt zadowalający - dla mnie jak i dla babci.
Kiedy rozpakowałam, zdziwiłam się, że obraz jest wyraźniejszy niż zakładałam.


Myślałam, że wszystko będzie wyglądać gorzej. Jednak nie mogę się przyczepić - jest super.
Z bliska mało wyraźne, ale to już wina aparatu, bo przecież zdjęcie zostało powiększone kilka razy.


Podsumowując, polecam.

K.



17:13

Hangar 646/ A1Karting

Hangar 646/ A1Karting
Hangar 646 - Gocław
Wał Miedzeszyński 646, 03-994 Warszawa

Czym jest Hangar 646?
Ogromna sala z trampolinami. :)

Wybraliśmy się tam z M, gdy byłam u niego w ferie.  Nie pamiętam dokładnie daty, 
coś miedzy 18 - 26 lutym.
Na samym wejściu przywitały nas przemiłe recepcjonistki. Po lewej kawiarnia,
po prawej toalety.
Moją uwagę przykuły od razu ciacha, na myśl których zjadłabym coś słodkiego..
W pomieszczeniu był też automat do gier, bezpłatny! Do tego leżaki, które z pewnością umilą oczekiwanie na wejście.
Czekaliśmy dosłownie chwilę. Kupiliśmy skarpetki antypoślizgowe (5 zł), 
później udaliśmy się do szatni, by założyć  sportowy strój.
Na sali czekał na nas trener, który przygotował dla wszystkich rozgrzewkę.
Była niezbędna, bo przy ilości akrobacji podczas całego pobytu łatwo o kontuzję!

Byłam tam pierwszy raz, towarzyszył mi strach i niepewność na ruchomym podłożu.
Chwiałam się, ale z każdą minutą wybijałam się coraz wyżej. 
M. oczywiście dokazywał, bo co to dla silnego faceta, który nie boi się, że upadnie
i coś sobie zrobi. :D

Sala:
  • małe i większe trampoliny
  • rampa
  • bowl
  • basen z gąbkami
  • boisko do zbijaka
  • kosze do koszykówki
  • poducha powietrzna
  • brama do street workout




Czy warto? 
Jak najbardziej! Super miejsce dla kogoś kto chce się trochę "wyżyć", poćwiczyć, spędzić miło czas z partnerem czy bliskimi. 
Biegało tam dużo odważnych -  starszych i dzieci.
Tak, dzieci! Skakały, robiły salta - w sumie to aż głupio mi było, że się boję, a one bez żadnego problemu skaczą z dużej wysokości czy robią salta do basenu z gąbkami.



Hangar czynny jest od 9 do 22 – codziennie


Cennik - Bilety zakupione przez internet to 29 zł/h, zaś na miejscu 34zł/h.
Na stronie grupowe zniżki i plan organizacji imprez.

Nam się bardzo podobało, z pewnością jeszcze się tam wybierzemy Polecam!







A1KARTING - Praga Północ
 
ul. Jagiellońska 82 03-301 Warszawa

Czym jest A1Karting?
Gokarty!

Tym razem nie byliśmy sami, na pomysł wpadł partner siostry M.
Czyli wybraliśmy się tam w 4 osoby.
Nigdy nie byłam.
Planowałam zrobić M. niespodziankę i go zabrać, ale do Słupska - niestety nie wyszło.

Bałam się, mimo, że uwielbiam tego rodzaju formę rozrywki.
Crossy, harleye czy quady nie są mi obce.


Cena takiej jazdy to 49 zł/os do tego wyrobienie karty 10zł
(przy kolejnych jazdach nie trzeba płacić) i wymagana kominiarka.
Dlatego lepiej mieć ze sobą oszczędzając 10 zł. :)


Jakie wrażenia?
Na początku strach, dopóki nie ruszyliśmy. Jednak strach tak jak przy robieniu tatuażu - był zbędny. Było niesamowicie, poza drobnymi stłuczkami z innymi kierowcami.
Hamowałam przy każdym zakręcie, co okazało się być niepotrzebne, bo przy większym łuku da się wyrobić zakręt przy dużej prędkości - na tym właśnie straciłam masę czasu.
Mimo siniaków na plecach, bólu w rękach, nie żałuję!
Jestem z siebie zadowolona i wiem, że następnym razem pójdzie mi lepiej, bo będę wiedziała jak jeździć by było szybko i bezpiecznie.
Taki wypad na gokarty polecam osobom, które nie boją się kilku siniaków i lubią zapach benzyny!


Przy torze siedzi 3 mężczyzn, pilnują bezpieczeństwa jeżdżących. Pokazują niebieskie flagi tym, którzy powinni zrobić miejsce jadącym szybciej, by uniknąć kolizji. W razie drobnego wypadku służą pomocą i biegną pomóc wrócić na tor. 









K.


14:46

Hotel Victor Pruszków by DeSilva

Hotel Victor Pruszków by DeSilva
Wszystko co było zaplanowane, zostało zrealizowane. 
Do Warszawy pojechałam tylko na tydzień, mimo to zdążyliśmy zobaczyć to co chcieliśmy.
Dziś opowiem Wam o moich wrażeniach z pobytu w Hotelu de Silva oraz o szaleństwach na naszych talerzach.


UWAGA – dużo zdjęć. Jeśli jesteś głodny, odejdź od monitora ;)



Hotel Victor Pruszków by DeSilva
ul. Andrzeja 1A, 05-800 Pruszków

W dniu przyjazdu pogoda nas nie rozpieściła.
Śnieg, lód na drodze.. całe szczęście dotarliśmy cali i zdrowi.
Kiedy M. zaparkował od razu zmienił mi się nastrój, bo wiedziałam, że to koniec negatywnych emocji (złość, strach), które towarzyszyły mi w podróży.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy zaraz po wejściu do hotelu to uśmiechająca się pani przy recepcji.
Wydawało się jakby czekała właśnie na nas. Biła od niej pozytywna energia, a sam uśmiech zapowiadał, że nie pożałujemy wyboru.


Wzięliśmy nasze karty i udaliśmy się do pokoju, którego wygląd zaskoczył -  oczywiście pozytywnie. 
W poprzednim hotelu, o którym pisałam (Punkt nr 2) pokój był dużo mniejszy, ciaśniejszy przez co niewygodny. 
Podobnie z korytarzem, węższy a tu górowała przestrzeń. 





Wszystko działało jak należało. Czysto, bez żadnej najmniejszej smugi na lustrze.
Spodobało mi się, że znalazłam w pokoju Menu dzięki czemu mogłam pomyśleć wcześniej co zjeść bez tracenia czasu w restauracji na dumanie, zastanawiając się "czy ja to na pewno chce?".


Zdjęcie łazienki  zrobiłam dość nieumiejętnie, wiec pożyczyłam ze strony hotelu. :)



Restauracja
Na początku myślałam, że będzie źle. Coś w stylu rozgotowane ziemniaki, niezbyt dobrze doprawione potrawy. Pomyliłam się, było przepysznie.
W piątek wybraliśmy się na kolacje.  :)
Wszystko, co znajdowało się na talerzu.. to była jak poezja smaków.

Dania główne:
Grillowany filet z łososia norweskiego podany z kaszą kuskus, pieczonymi warzywami i sosem kaparowym  + wino czerwone.

Burger z siekanej wołowiny z piklami, bekonem i plastrem żółtego sera, podany z domowymi frytkami i sosem Cezar + wino czerwone.


M. wziął burgera z ciekawości, nie zawiódł się.
Dodał tylko " kurcze, był lepszy niż w znanej burgerowni".

Deser:
Mus z białej czekolady z malinami i sosem jagodowym, do tego kawa - pycha! A do tego zwróćcie uwagę na estetykę wykonania.

Dania główne:
Sałatka Cezar z serem Grana Padano i grzankami maślanymi z pieczonym łososiem.

Cóż, myślałam, że porcja będzie malutka.
Ten talerz był ogromny a sałatka pyszna. Zapewne dużo zawdzięcza łososiowi.

Pappadelle z kurczakiem i świeżymi podgrzybkami.

Deser:
Ciasto czekoladowe z gałką lodów i sosem waniliowym z ajerkoniakiem.

Pycha! Tylko ajerkoniak trochę palił w gardło, mimo, że na łyżeczce towarzyszyły mu cały czas lody i ciasto. Myślę, że dla tych, którzy przepadają za intensywnymi smakami, byliby zadowoleni.
Na koniec kawa i do pokoju.  Kolacja lekka i smaczna.


Jeśli chodzi o śniadania..





Tak jak lubię - jedzenie czeka na mnie a nie odwrotnie, w dodatku nie zimne a gorące.

Polecam Restaurację "Olimpia". Na posiłek nie trzeba długo czekać, a obsługa jest bardzo miła.
Pomieszczenie - ogromne, czyste oraz przytulne.



Zakochałam się w kwiatach na ścianie

Odwiedziliśmy również sąsiadujący basen. Jednakże zdjęć stamtąd brak - wiadomo dlaczego. :D
Na spacer wśród zieleni się nie wybraliśmy, ponieważ warunki pogodowe nam na to nie pozwalały. Zdjęć również nie mam, stawy zamarznięte, przykryte śniegiem. Jednak mnie to nie smuci, bo wiem, że tam wrócę jeszcze nie raz.


K.

Copyright © 2016 Mała czarna w wielkim mieście , Blogger